Obserwuj wątek
X
Obserwuj wątek
Ponad rok temu Fundacja Panteon, której przewodniczą panowie Maciej Mikurda i Karol Fjałkowski zaprosiła mnie na debatę we Wrocławiu pt. „Bóg Biblii: dobry czy zły?”. Od tego czasu Karol Fjałkowski odbył kilka debat z chrześcijanami różnych nurtów Kościoła stając się prawdopodobnie pierwszym misjonarzem niewiary i głosem „kościoła” ateistów w Polsce.
Choć na wszystkich spotkaniach przedstawia się jako „szczęśliwy nhilista”, to na żadnej z nich nie zachowuje się nihilistycznie. Jest raczej absolutystą, którego gorliwość w zwalczaniu chrześcijaństwa może pozazadrościć niejeden muzułmanin. Nie dotyczy to wyłącznie debat. Również w internetowej działalności pan Karol jeszcze nie wydał spójnego świadectwa o nihilizmie, walcząc w obronie „wartości” i obiektywnej prawdy z zaciekłością godną misjonarza.
Przypomina to człowieka, który przedstawia się jako „szczęśliwy chrześcijanin”, mówi o prawdzie, pięknie i miłości, jednocześnie pogardzając bliźnim, kłamiąc i żyjąc z kochanką. O takim człowieku powiedzielibyśmy, że jest hipokrytą, a swoim postępowaniem zaprzecza wyznaniu swoich ust.
Panie Karolu, nie da się być nihilistą i jednocześnie walczyć przeciwko chrześcijaństwu. Jak Pan sam widzi, „na porzeby debaty” (jak Pan mówi), a więc walki z Bogiem Biblii, musi Pan porzucić swój nihilistyczny świat, wyjść z nihilistycznego domu, by zacząć rzucać kamieniami w dom chrześcijanina. Dlaczego jednak ten dom chrześcijanina tak Pana gryzie i martwi?
W rzeczywistości pańska misja jest wielką przysługą dla ludzi wierzących, ponieważ pomaga nam w całą wyrazistością dostrzec biblijną prawdę, że aby walczyć z Bogiem, człowiek musi najpierw założyć Jego istnienie. Musi stanąć na podłodze, którą On stworzył. Musi założyć istnienie uniwersalnych wartości, obiektywnej prawdy, jej doniosłe znaczenie i możliwość poprawnego opisania rzeczywistości. Jak te założenia współgrają z założeniem, że świat i człowiek są jedynie materią w ruchu, a proces myślenia to przypadkowe wyładowania atomów w czaszce?
Nihilizm Pana Karola nie dostarcza tych wartości. Dlatego nie dziwi, że na początku każdej debaty robi on zastrzeżenie: „zakładam, że Pismo Święte mówi prawdę”. I na tym założeniu walczy z Bogiem i prawdami Biblii. Pan Karol wręcz musi to założyć, ponieważ inaczej nie byłby w stanie walczyć z Bogiem. Jest jak dziecko, które potrzebuje kolan ojca, by móc sięgnąć jego twarzy i uderzyć go w policzek. Jak powiedział Douglas Wilson: „Są dwa dogmaty ateizmu: 1. Nie ma Boga. 2. Nienawidzę go.”
Misja Pana Karola stanowi przysługę dla światopoglądowych poszukiwaczy w jeszcze jednym aspekcie: najjaśniej jak można ukazuje duchowe podłoże wszystkich debat i ateistycznych działań. Bardzo trafnie podsumował to jeden z satanistów pod wpisem Karola Fjałkowskiego na facebooku:
„Karol, przypomnę prawdziwy nihilista nie przeprasza, nie odczuwa żalu i smutku, prawdziwy nihilista ma to wszystko w dupie, począwszy od kwestii istnienia boga, po ludzi dla których ta kwestia ma jakiekolwiek znaczenie. Może, tak jak kiedyś z jezusem, dojdziesz do tego, że to jest sprawa nie tyle beznadziejna, co kompletnie nieistotna, zaś od rozmowy z takimi osobami ciekawszy jest serial Zdrady na Polsacie. Ateizm w przeważającej części jest lustrzanym odbiciem tej samej religijnej szajby, z którą miałeś problemy. Daj sobie spokój, zajmij się czymś wartościowym: kablówka, seks, legalne środki odurzające…póki Ci zdrowie pozwala. Satanicznie pozdrawiam.”
Amen na te słowa. Jak widać nawet niektórzy niewierzący obserwatorzy działań „misyjnego nihilisty” (co jest oksymoronem) dostrzegają więcej niespójności, niekonsekwencji, zaprzeczeń w jego światopoglądzie i zachowaniu – niż on sam. Mimo to, Pan Karol… nadal walczy. Pojawia się pytanie: dlaczego to robi mimo tej światopoglądowej schizofrenii? Nihilizm i prawda? Nihilizm i wartości? Nihilizm i misja przekonywania innych? Odpowiedź jest dość prosta: problem Pana Karola jest nie tylko natury intelektualnej, ale przede wszystkim natury duchowej. Mniejsza o spójność i konsekwencję. Walczę i to mój nowy sposób na życie.
Niewierzące serce będzie walczyło i szukało 1001 powodów, by tylko nie ugiąć kolan przed Chrystusem, który jest drogą, prawdą i życiem (Ew. Jana 14.6). W tym przejawia się zaciekły bunt przeciwko prawdzie, racjonalności, życiu i poznaniu.
To duchowe podłoże działalności Fundacji Panteon , Stacji Ateizm itp. widać w jeszcze jednej kwestii: środowiska walczących ateistów i nihilistów… organizują i jednoczą się. Wygląda to na tworzenie w Polsce „Pierwszego Kościoła Niewiary”, którego założenia i strategie do złudzenia przypominają założenia każdej religii:
– mamy swoją misję życiową – nawracanie wiernych, utwierdzanie niewiernych
– mamy swoich kapłanów (Karol Fjałkowski, Łukasz Wybrańczyk, Leszek Nowak…)
– mamy swoją „tacę”, a więc dobrowolne datki finansujące działalność kapłanów i kościoła
– mamy swoją wspólnotę (nie)wiernych
– mamy struktury łączące nasze denominacje (fundacje, stowarzyszenia)
Tuż po naszej debacie we Wrocławiu pan Karol zaproponował „rewanż” w Gdańsku. Miałem wrażenie, iż nie wszystko poszło zgodnie z jego założeniami. Tylko dlaczego, do diaska, rewanże dla nihilisty mają znaczenie? Skąd ten ciągły niepokój, to poczucie, że coś muszę zrobić dla tego świata i go przed czymś uratować?
Póki co, witam pana Karola wśród osób, które wierzą, że prawda ma znaczenie i warto o nią zabiegać. W imponującym stylu zmasakrował Pan nihilizm. Połowa drogi przebyta. Zostaje druga połowa: w ramiona przebaczającego Zbawiciela. Do czego szczerze zachęcam.
Choć na wszystkich spotkaniach przedstawia się jako „szczęśliwy nhilista”, to na żadnej z nich nie zachowuje się nihilistycznie. Jest raczej absolutystą, którego gorliwość w zwalczaniu chrześcijaństwa może pozazadrościć niejeden muzułmanin. Nie dotyczy to wyłącznie debat. Również w internetowej działalności pan Karol jeszcze nie wydał spójnego świadectwa o nihilizmie, walcząc w obronie „wartości” i obiektywnej prawdy z zaciekłością godną misjonarza.
Przypomina to człowieka, który przedstawia się jako „szczęśliwy chrześcijanin”, mówi o prawdzie, pięknie i miłości, jednocześnie pogardzając bliźnim, kłamiąc i żyjąc z kochanką. O takim człowieku powiedzielibyśmy, że jest hipokrytą, a swoim postępowaniem zaprzecza wyznaniu swoich ust.
Panie Karolu, nie da się być nihilistą i jednocześnie walczyć przeciwko chrześcijaństwu. Jak Pan sam widzi, „na porzeby debaty” (jak Pan mówi), a więc walki z Bogiem Biblii, musi Pan porzucić swój nihilistyczny świat, wyjść z nihilistycznego domu, by zacząć rzucać kamieniami w dom chrześcijanina. Dlaczego jednak ten dom chrześcijanina tak Pana gryzie i martwi?
W rzeczywistości pańska misja jest wielką przysługą dla ludzi wierzących, ponieważ pomaga nam w całą wyrazistością dostrzec biblijną prawdę, że aby walczyć z Bogiem, człowiek musi najpierw założyć Jego istnienie. Musi stanąć na podłodze, którą On stworzył. Musi założyć istnienie uniwersalnych wartości, obiektywnej prawdy, jej doniosłe znaczenie i możliwość poprawnego opisania rzeczywistości. Jak te założenia współgrają z założeniem, że świat i człowiek są jedynie materią w ruchu, a proces myślenia to przypadkowe wyładowania atomów w czaszce?
Nihilizm Pana Karola nie dostarcza tych wartości. Dlatego nie dziwi, że na początku każdej debaty robi on zastrzeżenie: „zakładam, że Pismo Święte mówi prawdę”. I na tym założeniu walczy z Bogiem i prawdami Biblii. Pan Karol wręcz musi to założyć, ponieważ inaczej nie byłby w stanie walczyć z Bogiem. Jest jak dziecko, które potrzebuje kolan ojca, by móc sięgnąć jego twarzy i uderzyć go w policzek. Jak powiedział Douglas Wilson: „Są dwa dogmaty ateizmu: 1. Nie ma Boga. 2. Nienawidzę go.”
Misja Pana Karola stanowi przysługę dla światopoglądowych poszukiwaczy w jeszcze jednym aspekcie: najjaśniej jak można ukazuje duchowe podłoże wszystkich debat i ateistycznych działań. Bardzo trafnie podsumował to jeden z satanistów pod wpisem Karola Fjałkowskiego na facebooku:
„Karol, przypomnę prawdziwy nihilista nie przeprasza, nie odczuwa żalu i smutku, prawdziwy nihilista ma to wszystko w dupie, począwszy od kwestii istnienia boga, po ludzi dla których ta kwestia ma jakiekolwiek znaczenie. Może, tak jak kiedyś z jezusem, dojdziesz do tego, że to jest sprawa nie tyle beznadziejna, co kompletnie nieistotna, zaś od rozmowy z takimi osobami ciekawszy jest serial Zdrady na Polsacie. Ateizm w przeważającej części jest lustrzanym odbiciem tej samej religijnej szajby, z którą miałeś problemy. Daj sobie spokój, zajmij się czymś wartościowym: kablówka, seks, legalne środki odurzające…póki Ci zdrowie pozwala. Satanicznie pozdrawiam.”
Amen na te słowa. Jak widać nawet niektórzy niewierzący obserwatorzy działań „misyjnego nihilisty” (co jest oksymoronem) dostrzegają więcej niespójności, niekonsekwencji, zaprzeczeń w jego światopoglądzie i zachowaniu – niż on sam. Mimo to, Pan Karol… nadal walczy. Pojawia się pytanie: dlaczego to robi mimo tej światopoglądowej schizofrenii? Nihilizm i prawda? Nihilizm i wartości? Nihilizm i misja przekonywania innych? Odpowiedź jest dość prosta: problem Pana Karola jest nie tylko natury intelektualnej, ale przede wszystkim natury duchowej. Mniejsza o spójność i konsekwencję. Walczę i to mój nowy sposób na życie.
Niewierzące serce będzie walczyło i szukało 1001 powodów, by tylko nie ugiąć kolan przed Chrystusem, który jest drogą, prawdą i życiem (Ew. Jana 14.6). W tym przejawia się zaciekły bunt przeciwko prawdzie, racjonalności, życiu i poznaniu.
To duchowe podłoże działalności Fundacji Panteon , Stacji Ateizm itp. widać w jeszcze jednej kwestii: środowiska walczących ateistów i nihilistów… organizują i jednoczą się. Wygląda to na tworzenie w Polsce „Pierwszego Kościoła Niewiary”, którego założenia i strategie do złudzenia przypominają założenia każdej religii:
– mamy swoją misję życiową – nawracanie wiernych, utwierdzanie niewiernych
– mamy swoich kapłanów (Karol Fjałkowski, Łukasz Wybrańczyk, Leszek Nowak…)
– mamy swoją „tacę”, a więc dobrowolne datki finansujące działalność kapłanów i kościoła
– mamy swoją wspólnotę (nie)wiernych
– mamy struktury łączące nasze denominacje (fundacje, stowarzyszenia)
Tuż po naszej debacie we Wrocławiu pan Karol zaproponował „rewanż” w Gdańsku. Miałem wrażenie, iż nie wszystko poszło zgodnie z jego założeniami. Tylko dlaczego, do diaska, rewanże dla nihilisty mają znaczenie? Skąd ten ciągły niepokój, to poczucie, że coś muszę zrobić dla tego świata i go przed czymś uratować?
Póki co, witam pana Karola wśród osób, które wierzą, że prawda ma znaczenie i warto o nią zabiegać. W imponującym stylu zmasakrował Pan nihilizm. Połowa drogi przebyta. Zostaje druga połowa: w ramiona przebaczającego Zbawiciela. Do czego szczerze zachęcam.
—————————————————-
Redakcja: Kamil Beniuk
Mąż Kasi i tata Oli i Piotra, mgr teologii UKSW, katecheta.
Pasjonat apologetyki (http://www.apologetyka.org). Fanboy duchowości św. Weroniki Giulliani (http://www.weronika.net).
Także Gamer (RPG, FTP, RTS), Cybersecurity (WordPress, Android, Windows),
tekst, muzyka i produkcja pieśni religijnej, Rysunek (ołówek, akwarela), Ikonografia.
Materiały teologiczne:
YouTube „Ja tylko pytam”: http://www.youtube.com/@jatylkopytam
Duchowość: http://www.weronika.net
Jeśli ci się podoba, to postaw mi kawę: https://buycoffee.to/beniuk
Dzięki.
„Ja tylko pytam” jest grupą poświęconym wzmacnianiu i usystematyzowaniu myśli katolickiej,
promowaniu i obronie katolickiej Ewangelii, doktryny i teologii.
Analiza ateizmu, charyzmatyzmu, tradycjonalizmu i dobroludzizmu.
Szanowny Autorze,
Poniżej przedstawiam szczegółową analizę głównych błędów logicznych i merytorycznych w Twoim tekście:
1. Błędne rozumienie nihilizmu:
Twierdzisz: „nie da się być nihilistą i jednocześnie walczyć przeciwko chrześcijaństwu”.
Rozwinięcie: Nihilizm to złożona filozofia, która może przybierać różne formy. Nihilizm egzystencjalny zakłada brak obiektywnego sensu życia, ale nie wyklucza subiektywnego nadawania znaczenia czy angażowania się w działania społeczne. Nihilista może krytykować inne światopoglądy, uznając jednocześnie, że ta krytyka nie ma „ostatecznego” znaczenia. Friedrich Nietzsche, często kojarzony z nihilizmem, był jednym z najbardziej zaangażowanych krytyków chrześcijaństwa.
2. Argumentum ad hominem:
Piszesz o Karolu Fjałkowskim: „Jest raczej absolutystą, którego gorliwość w zwalczaniu chrześcijaństwa może pozazadrościć niejeden muzułmanin”.
Rozwinięcie: To klasyczny przykład argumentu ad hominem, który atakuje osobę zamiast jej argumentów. Porównanie do „gorliwego muzułmanina” ma na celu zdyskredytowanie Fjałkowskiego poprzez negatywne skojarzenia, a nie merytoryczną dyskusję. Zamiast tego, powinieneś skupić się na konkretnych argumentach Fjałkowskiego i wykazać ich ewentualne słabości.
3. Fałszywa dychotomia:
Sugerujesz wybór między nihilizmem a chrześcijaństwem: „Zostaje druga połowa: w ramiona przebaczającego Zbawiciela”.
Rozwinięcie: To klasyczny przykład fałszywej dychotomii, która ignoruje istnienie wielu innych światopoglądów i filozofii. Między nihilizmem a chrześcijaństwem istnieje szeroki wachlarz innych opcji, takich jak agnostycyzm, deizm, buddyzm, humanizm świecki i wiele innych. Przedstawianie wyboru jako „albo-albo” jest znaczącym uproszczeniem złożoności ludzkiego myślenia i wierzeń.
4. Nadinterpretacja motywacji:
Stwierdzasz: „Niewierzące serce będzie walczyło i szukało 1001 powodów, by tylko nie ugiąć kolan przed Chrystusem”.
Rozwinięcie: To przykład nadinterpretacji i przypisywania motywacji, których nie możesz znać. Zakładasz, że wszyscy niewierzący aktywnie „walczą” przeciwko wierze, ignorując możliwość, że niektórzy po prostu nie znajdują przekonujących dowodów na istnienie bóstwa. Wielu ateistów dochodzi do swoich wniosków po długim procesie refleksji i poszukiwań, a nie z powodu „buntu” czy „walki”.
5. Nieuzasadniona generalizacja:
Używasz sformułowań takich jak „środowiska walczących ateistów i nihilistów”.
Rozwinięcie: Ta generalizacja ignoruje różnorodność w społeczności ateistycznej i nihilistycznej. Istnieją ateiści, którzy aktywnie angażują się w debaty, ale są też tacy, którzy po prostu żyją swoim życiem bez potrzeby „walki” z religią. Nihiliści mogą mieć różne podejścia do życia społecznego. Grupowanie wszystkich w jedną kategorię „walczących” jest nieuzasadnionym uproszczeniem.
6. Niezrozumienie kluczowych pojęć:
Używasz terminu „misyjny nihilista”.
Rozwinięcie: To sformułowanie wskazuje na głębsze niezrozumienie nihilizmu. Nihilizm w swojej istocie odrzuca obiektywne wartości i cele, więc idea „misyjnego nihilisty” jest wewnętrznie sprzeczna. Jeśli Fjałkowski angażuje się w debaty, to prawdopodobnie robi to z innych pobudek niż nihilistyczne. Możliwe, że jego motywacje są bardziej związane z humanizmem świeckim lub inną filozofią, która dopuszcza aktywizm społeczny.
7. Brak obiektywizmu i jednostronność:
Cały tekst przedstawia jednostronny punkt widzenia.
Rozwinięcie: W tekście brakuje próby zrozumienia perspektywy Fjałkowskiego czy innych ateistów. Nie cytujesz bezpośrednio jego argumentów ani nie próbujesz ich uczciwie przedstawić przed krytyką. Obiektywna analiza wymagałaby przedstawienia argumentów obu stron, a następnie ich krytycznej oceny. Twój tekst zamiast tego od początku przyjmuje postawę atakującą, co osłabia jego wiarygodność.
8. Nietrafne porównania organizacyjne:
Porównujesz organizacje ateistyczne do struktur kościelnych: „mamy swoich kapłanów”, „mamy swoją 'tacę'”.
Rozwinięcie: To porównanie jest powierzchowne i wprowadzające w błąd. Organizacje ateistyczne zazwyczaj nie mają hierarchicznej struktury podobnej do kościołów, nie praktykują rytualnych obrzędów, nie mają świętych tekstów czy dogmatów. Fakt, że ludzie organizują się wokół wspólnych idei, nie czyni tych organizacji podobnymi do religii. To tak, jakby porównywać kluby książkowe do kościołów, bo obie grupy spotykają się regularnie i dyskutują o tekstach.
Podsumowując, Twój tekst, zamiast merytorycznej krytyki, opiera się głównie na błędnych założeniach, nadinterpretacjach i emocjonalnych argumentach. Aby prowadzić konstruktywną dyskusję na temat ateizmu, nihilizmu i ich relacji z religią, niezbędne jest głębsze zrozumienie tych pojęć, obiektywne podejście do tematu oraz uczciwe przedstawienie argumentów obu stron.
Oponent usiłuje dowieść niespójności Twojego tekstu poprzez logiczne rozdzielanie pojęć takich jak „nihilizm” i „misyjność”, ignorując fakt, że w realnym porządku psychologicznym i historycznym skrajny sceptycyzm niemal zawsze przekształca się w dogmatyczną i agresywną krucjatę antymoralną.
1. Obalenie zarzutu o „błędnym rozumieniu nihilizmu”:
Twierdzenie oponenta: Nihilista egzystencjalny może aktywnie i z subiektywnym zaangażowaniem walczyć z chrześcijaństwem (przykład Friedricha Nietzschego).
Odpowiedź teologiczna: Prawdziwy i konsekwentny nihilizm oznacza całkowite odrzucenie wszelkich fundamentów, negację prawdy obiektywnej oraz usunięcie w cień samego zagadnienia bytu. Jeżeli rzekomy „nihilista” podejmuje pełną pasji i moralnego oburzenia walkę z chrześcijaństwem (oskarżając je np. o zło czy niszczenie życia), to nieświadomie popada w logiczną sprzeczność – zakłada bowiem istnienie obiektywnego ładu i wartości (np. wolności czy siły jako dobra), co anuluje jego własną nihilistyczną przesłankę. Przywołany przez Ciebie Nietzsche w istocie nie był czystym nihilistą, lecz tragicznie odwróconym moralistą, który pragnął zastąpić tradycyjną etykę kultem Nadczłowieka. Z metafizycznego punktu widzenia, jedynym doskonałym nihilistą jest człowiek całkowicie obojętny, który w ogóle o Bogu nie myśli. Podjęcie walki zawsze demaskuje obecność ukrytej, rozpaczliwej wiary w sens tejże walki.
2. Obalenie zarzutu o stosowanie „argumentu ad hominem”:
Twierdzenie oponenta: Porównanie gorliwości Karola Fjałkowskiego do „gorliwego muzułmanina” to atak osobisty mający na celu zdyskredytowanie oponenta.
Odpowiedź teologiczna: Wspomniane porównanie nie ma charakteru zniesławiającego, lecz stanowi precyzyjną analogię strukturalną i socjologiczną. Współczesny wojujący ateizm bardzo często wykazuje te same cechy psychologiczne i metodologiczne, co skrajny fundamentalizm religijny: absolutną pewność siebie, brak tolerancji dla inaczej myślących, syndrom oblężonej twierdzy oraz agresywny dogmatyzm. Fanatycy ateizmu są w swoich postawach tak samo niedorzeczni i gwałtowni jak ich religijni przeciwnicy. Porównanie to ujawnia zatem głęboką prawdę: ateizm w wydaniu polemicznym często sam staje się rodzajem świeckiej, bezkompromisowej religii lub systemu.
3. Obalenie zarzutu o „fałszywą dychotomię”:
Twierdzenie oponenta: Między chrześcijaństwem a nihilizmem istnieje szeroki wachlarz innych opcji (deizm, agnostycyzm, humanizm).
Odpowiedź teologiczna: Na poziomie ostatecznych konsekwencji myślowych i egzystencjalnej spójności żadne stanowisko pośrednie nie jest w stanie utrzymać się na dłuższą metę. Jak pisał wybitny myśliciel John Henry Newman: „Nie istnieje nic pośredniego między Kościołem a sceptycyzmem, gdy człowiek dowolnie rozporządza swoim umysłem”. Oduczenie się wiary katolickiej nieuchronnie prowadzi przez protestantyzm i panteizm ku całkowitemu sceptycyzmowi, ponieważ odrzucenie transcendentnego Boga-Osoby pozbawia świat obiektywnego sensu, zamieniając go w bezosobową, obojętną i rządzoną przez ślepy przypadek nicość. Każda próba budowania „humanizmu bez Boga” ostatecznie kapituluje przed absurdem i totalitaryzmem, co dobitnie pokazała tragiczna historia XX wieku. Dychotomia jest więc bezwzględna i ontologiczna: albo Absolut osobowy, albo absolutna pustka.
4. Obalenie zarzutu o „nadinterpretację motywacji”:
Twierdzenie oponenta: Przypisywanie niewierzącym intencji aktywnej „walki” i „buntu” ignoruje tych, którzy po prostu nie widzą przekonujących dowodów.
Odpowiedź teologiczna: Chrześcijańska antropologia, oparta na realizmie grzechu pierworodnego, uczy, że człowiek z natury posiada mglistą, ale realną przed-wiedzę o Bogu oraz że Bóg może być z pewnością poznany naturalnym światłem rozumu. Odrzucenie Boga rzadko jest zatem problemem czysto intelektualnym i brakiem informacji; u jego podstaw leży problem duchowy, głęboki opór zranionej woli, która odmawia ugięcia kolan przed transcendentnym autorytetem w obronie własnej iluzorycznej autonomii. Często to właśnie pycha, zbytnia ciekawość oraz chęć moralnego samozadowolenia skłaniają człowieka do ucieczki w sceptycyzm, aby w ten sposób uniknąć konieczności nawrócenia.
5. Obalenie zarzutu o „nieuzasadnioną generalizację”:
Twierdzenie oponenta: Stosowanie pojęcia „środowiska walczących ateistów i nihilistów” to nieuprawnione uproszczenie, które ignoruje spokojnych ateistów.
Odpowiedź teologiczna: Analiza apologetyczna z natury rzeczy musi koncentrować się na aktywnych i wojujących prądach ideologicznych, ponieważ to one poprzez swoje publikacje, media i kampanie usiłują agresywnie wyrugować religię ze sfery publicznej. Istnieje oczywiście ateizm obojętności, ale z racji swojej bierności nie bierze on udziału w debacie i nie stawia zarzutów, które teologia musiałaby odpierać. Używanie kategorii zbiorowych wobec zorganizowanych ruchów polemicznych (tzw. Nowego Ateizmu) jest metodologiczną koniecznością naukową, a nie „uproszczeniem”.
6.Egzystencjalny i psychologiczny realizm „misyjnego nihilizmu”:
Dyskutant twierdzi, że pojęcie „misyjnego nihilisty” jest wewnętrznie sprzeczne, gdyż nihilista nie posiada obiektywnych wartości. Filozofia i teologia wykazują jednak, że aktywne zwalczanie wiary przez nihilistę (jak u Nietzschego czy marksistów) zawsze demaskuje obecność ukrytej, paradoksalnej „wiary” w sens tej walki.
Prawdziwy, konsekwentny ateizm nihilistyczny polega na całkowitej obojętności – nihilista w tym stanie „w ogóle o Bogu nie myśli”. Jeśli jednak podejmuje on „świadome wysiłki, by wyrwać Boga z ludzkiej duszy”, to ta agresywność i zapał świadczą o „trwałości obrazu Boga, który chce się zniszczyć”. Ateista, aby utrzymać swoje stanowisko, musi „cały czas Boga odrzucać”, co zmusza go do nieustannego, zaangażowanego myślenia o Nim.
Błąd performatywnej sprzeczności (Kwestia „misyjnego nihilizmu”)
Oponent popada w błąd naiwnego formalizmu pojęciowego. Twierdzi on: nihilizm odrzuca wartości, więc nihilista nie może mieć misji. To podręcznikowy przykład ignorowania psychologicznego mechanizmu sprzeczności performatywnej. Nihilista, który pisze książki, organizuje debaty i zwalcza chrześcijaństwo, de facto działa w oparciu o silną, subiektywną wartość (np. chęć „wyzwolenia” ludzkości od błędu religii, co sam Dawkins deklaruje jako misję). Jeśli prawda i wartości nie istnieją, to samo zaangażowanie w szerzenie tej opinii jest bezcelowe. Sam fakt, że nihilista „chce” przekonać innych do swojego nihilizmu, dowodzi, że jego system myślowy zaprzecza sam sobie w działaniu. „Misyjny nihilista” to nie sprzeczność autora, lecz obiektywny, tragiczny stan ducha człowieka zbuntowanego.
7. Strukturalne podobieństwo ruchów ateistycznych do systemów religijnych:
Oponent uważa porównanie organizacji ateistycznych do struktur kościelnych za powierzchowne. Źródła naukowe i socjologiczne wprost potwierdzają, że „nowy ateizm” nie jest neutralnym agnostycyzmem, lecz dogmatycznym i zinstytucjonalizowanym systemem o charakterze pseudoreligijnym.
Nowy ateizm to „bardziej ruch społeczny niż stanowisko czysto intelektualne”. Wykazuje on uderzające cechy wspólne z religijnymi fundamentalistami: „przekonanie o posiadaniu prawdy na wyłączność, brak tolerancji dla poglądów krytyków (…) i wreszcie syndrom oblężonej twierdzy”. Ateizm w tej formie staje się „jakimś systemem, a nawet przesądem”, a sami „wojujący ateiści są lustrzanym odbiciem ortodoksyjnych wierzących”, których negacja Boga jest aktem ślepej wiary, a nie wiedzy naukowej. Fanatycy ateizmu są w swoich zachowaniach „tak samo niedorzeczni jak ich religijni przeciwnicy”.
Fałszywe żądanie symetrii w debacie o Prawdzie
Zarzucanie apologetyce jednostronności to błąd kategorialny. Zadaniem apologetyki chrześcijańskiej nie jest neutralne referowanie poglądów (co jest domeną religioznawstwa), lecz obrona intelektu i demaskowanie wewnętrznych sprzeczności błędu. To właśnie „nowy ateizm” unika uczciwego przedstawiania argumentów teistycznych, koncentrując się na płytkich drwinach. Domaganie się od chrześcijanina, by z równym szacunkiem traktował tezę o nieistnieniu Boga, ignoruje fakt, że dla wierzącego Bóg nie jest „jedną z opinii”, lecz racją istnienia wszystkiego, co żyje.
8. Metodologiczna nierzetelność i jednostronność krytyków religii:
Zarzut „braku obiektywizmu” i „jednostronności” postawiony apologecie uderza rykoszetem w samych ateistów, którzy budują swoje publikacje wyłącznie na karykaturach, manipulacjach i przemilczeniach.
Interpretacje Nowego Testamentu w wykonaniu czołowych ateistów są „bezwartościową karykaturą (…) zakorzenioną w ignorancji”. Richard Dawkins i inni „ewangeliści ateizmu” traktują dowody w sposób instrumentalny, wtłaczając je w ramy z góry przyjętych założeń teoretycznych, a zamiast rzetelnej dyskusji stosują taktykę „systematycznego wyszydzania, zakłamywania i demonizowania konkurencyjnych światopoglądów”. Ich metoda polega na zbieraniu skrajnych patologii i przedstawianiu ich jako normy Kościoła.
Redukcjonizm definicji religii (Kwestia struktur ateistycznych)
Oponent twierdzi, że organizacje ateistyczne nie są podobne do religii, bo nie mają liturgii czy dogmatów. To skrajny redukcjonizm socjologiczny. Religijność jest naturalną, wrodzoną strukturą ludzkiej psychiki. Gdy człowiek odrzuca Boga prawdziwego, w Jego miejsce natychmiast wprowadza bożki i dogmaty zastępcze. Dla współczesnych ateistów takim absolutem staje się „nauka” lub „rozum”, traktowane w sposób skrajnie dogmatyczny i niefalsyfikowalny. Posiadają oni swoich „kapłanów” (Dawkins, Hitchens), swoje „święte księgi” (Bóg urojony), swój „rytuł” (masowe marsze, festiwale zdrowego rozsądku) oraz swoje mechanizmy wykluczania – każdy, kto ma inne zdanie, jest natychmiast etykietowany jako „nierozsądny” lub „ciemny”. Porównanie to jest więc głębokie i całkowicie uzasadnione.